• Wysokie wyniki egzaminu gimnazjalnego
    Wysokie wyniki egzaminu gimnazjalnego

     Nasi uczniowie osiągają wyniki powyżej średniej w kraju, województwie, powiecie i mieście. W ogólnopolskiej skali staninowej dla gimnazjów pozycja szkoły plasuje się najczęściej na poziomie wysokim. 

     

     

     

  • Sukcesy w konkursach przedmiotowych
    Sukcesy w konkursach przedmiotowych

    Jesteśmy najlepsi w powiecie w prestiżowych Wojewódzkich Konkursach Przedmiotowych organizowanych przez Kuratora Oświaty. W 2011 r. Minister Edukacji Narodowej nadała szkole tytuł SZKOŁY ODKRYWCÓW TALENTÓW.

  • Dlaczego jesteśmy najlepsi?
    Dlaczego jesteśmy najlepsi?

    Oto nasze atuty.

  • Wysoki przyrost wiedzy uczniów
    Wysoki przyrost wiedzy uczniów

    Wysokie wskaźniki EWD i wyniki egzaminów gimnazjalnych dają nam pozycję SZKOŁY SUKCESU - według specjalistów analiz Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

  • Edukacja patriotyczna
    Edukacja patriotyczna

    Troszczymy się nie tylko o prawidłowy rozwój intelektualny naszych uczniów ale też kształtujemy ich postawy patriotyczne. Uczniowie biorą udział w obchodach świąt państwowych i konkursach o tematyce patriotycznej, odwiedzają miejsca pamięci narodowej i uczą się okazywania szacunku do symboli narodowych. 

Smaller Default Larger

 

 

 

Jestem Ania !!

 

Rozdział 1

 - Na prawdę? A gdzie ona teraz jest?- zapytałam podekscytowana moją kochaną mamusię.

- Teraz Karolinka jest w szpitalu, bo jest jeszcze za mała, żeby pojechać do domu - odpowiedziała mi mama.

- Mamusiu ! A kiedy będę mogła ją zobaczyć?

- Kiedy przyjedziemy do Polski na pewno ją zobaczysz. Obiecuję!

Kiedy mama już wyszła rozpłakałam się, czułam, że wszystko tu jest takie mi odległe. Inny szpital, inne miasto, inny kraj, wszystko było tu takie inne! Wieść o tym, że moja starsza siostra urodziła było takim małym pocieszeniem, ale nie trwała za długo.

A no tak... przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem Ania. Ania Makowska. Mam zaledwie 11 lat, a już byłam w kilkunastu krajach Europy, a wszystko przez złośliwą chorobę, która zmieniła moje życie. Teraz jestem w szpitalu w Niemczech. Podobno tu mają bardzo dobrych lekarzy, którzy będą umieli mnie wyleczyć. Moja mamusia mieszka bardzo blisko szpitala i często mnie odwiedza. Reszta rodziny mieszka w Polsce i bardzo często przysyłają do mnie listy. Bardzo tęsknię za moim krajem. Ostatnio pomyślałam sobie, że taką moją małą ojczyzną jest szpital, nieważne który...

Strasznie się w tym szpitalu nudzę! Nawet moje książki już nie są takie ciekawe jak kiedyś. Aktualnie leżę na sali nr 3 z taką małą dziewczynką Ma na imię Elisa i jest Niemką. Niestety jeszcze nigdy w żadnym szpitalu za granicą nie spotkałam Polki lub Polaka. Gdyby na moim oddziale leżała osoba Polskiej krwi to od razu bym się zaprzyjaźniła! Opowiedziałaby mi jak teraz jest w Polsce, albo tak po prostu porozmawiałabym z nią. Fakt umiem rozmawiać po angielsku i nawet zdążyłam się nauczyć paru zdań po: niemiecku, rosyjsku, czesku, litewsku i portugalsku, bo w szpitalach w tych krajach byłam najdłużej. Chciałabym jednak porozmawiać po polsku z kimś innym niż z mamą.

 

 

 

 

Rozdział 2 

Niedawno moja siostra napisała mi w liście, że Polska to bardzo dziwny i niesprawiedliwy kraj, ja natomiast mam inne zdanie na ten temat. Polska to moja ojczyzna, której nawet nie pamiętam. Ojczyzna, która ma coś czego inne kraje nie mają, ojczyzna bez której by mnie nie było, ojczyzna o którą walczyli nasi przodkowie. To jest Polska. Ludzie, którzy w tym kraju mieszkają mają wielkie szczęście! Siostra zapytała mnie jakie jest moje największe marzenie.

- Hyymm. Jakie jest moje największe marzenie? – zapytałam cicho sama siebie.

W tym momencie weszła pani pielęgniarka, którą bardzo lubiłam. Ma na imię Claudia i bardzo dobrze mówi po Polsku.

- Co tam mamroczesz słoneczko?- powiedziała jednocześnie zmieniając mi kroplówkę.

- Siostra zapytała mnie jakie jest moje największe marzenie, a ja nie wiem co jej odpisać! - odpowiedziałam - A jakie jest pani marzenie?

- Ja chciałabym pojechać na wspaniałą wycieczkę do Włoch! Zwiedziłabym Rzym i zjadłabym pyszną pizzę! - roześmiała się pielęgniarka!

- Fantastyczne marzenie! Ja byłam w szpitalu w Rzymie, ale tyko dwa tygodnie, więc nie zdążyłam zacząć zwiedzać.- powiedziałam smutna - A jak się tworzy marzenie?

- Wystarczy tylko pomyśleć, co byś chciała najbardziej w życiu zrobić lub czego byś chciała doświadczyć. To bardzo proste!

- Dobrze, pomyślę i spróbuję dążyć to tego, aby moje marzenie spełniło się jak najszybciej!

- Lecz pamiętaj, że to nie jest taka prosta droga! Na pewno spotkasz kilka przeszkód i pułapek! - ostrzegła mnie pielęgniarka – Z całego serca życzę ci, aby twoje marzenie się spełniło i abyś zawsze była szczęśliwa!

Kiedy pielęgniarka już wyszła z mojej sali, zaczęłam się zastanawiać czego pragnę najbardziej w życiu. Jednak to nie jest takie proste. Wiem, że chciałabym mieć wiele rzeczy, ale nie wiem czego chcę najbardziej.

W tym momencie wstałam z łóżka i poszłam na szpitalną świetlicę. Nie bardzo lubię tam przebywać. Po prostu nie czuję się tam tak jak powinnam się czuć – w około jakieś małe dzieci, które płaczą, a na dodatek wszyscy mówią tam po niemiecku! Kiedy tam wchodzę chce mi się płakać, ale to nie jest płacz z zazdrości, czy z gniewu, to jest płacz z tęsknoty za Polską.

Na świetlicy wszystkie dzieci się świetnie bawią: niektóre grają w piłkarzyki inne w ping-ponga, jakieś dziewczynki bawią się lalkami, a chłopcy samochodzikami. Ktoś gra w karty i w gry planszowe i nikt nie przebywa sam. Ale co to? Jakaś dziewczyna sama siedzi w kącie i rysuje. Postanowiłam do niej podejść.

- Hej – powiedziałam po niemiecku – co tam porabiasz?

- A nic rysuję sobie – powiedziała słodkim, piskliwym głosikiem dziewczynka – rysuję moją ojczyznę, Francję.

- To ja też narysuję moją, tylko nie wiem jak.

- Dlaczego?

- Bo nie pamiętam jak wygląda moja ojczyzna, Polska. Byłaś tam kiedyś?

- Niestety nigdy nie byłam w Polsce. A dlaczego nie pamiętasz?

- Bo jak tylko zachorowałam zaczęłam podróżować do różnych szpitali w różnych krajach, a to było jak miałam roczek. Teraz mam jedenaście lat i nawet nie pamiętam w ilu krajach już byłam. Opowiedz mi proszę o Francji!

- Francja to bardzo piękny kraj – zaczęła dziewczynka- jest w nim wiele bardzo dobrych restauracji, w których najpyszniejszym daniem są żaby! W wielu kawiarniach do kawy, czy herbaty jada się bagietki. We Francji jest wiele różnych atrakcji. Uwielbiam wchodzić na wieżę Eiffla i jeździć kolejką w wesołym miasteczku. Kocham Francję, kocham jej obyczaje i tradycje!

- Ojej! We Francji musi być pięknie! Mój brat tam kiedyś był i przysłał mi piękną pocztówkę! Szkoda, że ja ci nie mogę opowiedzieć o Polsce.

- Nie martw się na pewno kiedyś wrócisz do swego kraju!

- Mogę ci zadać jedno pytanie?- powiedziałam – Jakie jest twoje największe marzenie?

- Moim największym marzeniem jest, aby cała moja rodzina mnie odwiedziła i porozmawiać z nimi i opowiedzieć im kilka historii z mojego życia – odpowiedziała.

Nim się obejrzałyśmy nastała noc i pielęgniarka wygoniła nas ze świetlicy. Na korytarzu, gdy się żegnałyśmy dziewczynka powiedziała:

- A tak w ogóle mam na imię Izabela

- A ja Ania.

Kiedy już leżałam w łóżku myślałam nad moim marzeniem, lecz nic mi nie przychodziło do głowy. Pomyślałam również, że Izabela niczym jakiś prorok powiedziała takimi magicznymi słowami, że tęskni. Tęskni za rodziną i za swoją ojczyzną tak jak ja. Izabela jest bardzo mądrą osobą i czuję, że może mnie sporo nauczyć.

I w tym momencie zasnęłam.

Śniło mi się, że jestem w domu, takim prawdziwym domu, który jest w Polsce. Gdy spojrzałam w lustro okazało się, że odrosły mi włosy! Czyli byłam zdrowa! Zbiegłam po schodach na dół i natychmiast wyszłam na zewnątrz. Ojej jak tam było pięknie i malowniczo! Piękne pola i lasy, a z tyłu domu ogródek pełen owoców i warzyw. Za rogiem był ogromny plac zabaw! To jest Polska. To jest moja prawdziwa ojczyzna!

W tej chwili obudziłam się i natychmiast wyjęłam kartkę i zaczęłam pisać list do siostry:

 

... Spytałaś mnie jakie jest moje największe marzenie. Wiedz, że długo nad tym myślałam i pytałam różne osoby, ale już wiem! Moim największym marzeniem jest wyzdrowieć i w końcu pojechać do Polski, do mojej ojczyzny i po prostu być szczęśliwą...

 

Rozdział 3

Jestem bardzo szczęśliwa od kiedy w końcu znalazłam swoje marzenie! Oczywiście nie wiem, czy ono się kiedyś spełni, ale będę dążyła do tego. Tylko jak się za to zabrać? Hmm... Żeby pojechać do Polski trzeba najpierw wyzdrowieć. Tylko co się stanie jeżeli nie wyzdrowieję i już zawsze będę chora? Co się stanie jeśli nie zobaczę mojej cudownej ojczyzny?

Wtedy się rozpłakałam. Myślałam cały czas o spełnieniu marzenia i o sensie mojego życia.

Tymczasem do sali weszła pani Claudia.

- Co się stało? Dlaczego płaczesz słoneczko? - spytała – A czy znalazłaś już swoje marzenie?

- Tak znalazłam, właśnie dlatego płaczę! - cicho krzyknęłam swoim płaczliwym, cieniutkim głosem.

- Spokojnie! - powiedziała pani Claudia podając mi chusteczkę – opowiedz mi wszystko.

- Dzisiaj śnił mi się piękny sen! Byłam w Polsce i zobaczyłam jej piękne krajobrazy! Poznałam tam wiele miłych dzieci i zaprzyjaźniłam się z nimi! Kiedy się obudziłam już wiedziałam jakie jest moje marzenie. Chcę wyzdrowieć i pojechać do mojej ojczyzny. Zaczęłam więc się zastanawiać jak do tego doprowadzić i w końcu pomyślałam, że muszę wyzdrowieć, ale co będzie jeżeli nie wyzdrowieję i nie spełni się moje marzenie?

- Aniu! Spokojnie! Gwarantuję ci, że kiedyś zamieszkasz w Polsce na stałe! - pocieszyła mnie pani Claudia.

- Czy myślała pani kiedyś nad sensem życia?

- Tak, ale nie wiesz jakie to było trudne. Życie dało mi wiele złego i nawet myślałam o najgorszym, ale podniosłam się! Zaczęłam się modlić i uwierzyłam w dobro Boga! Pamiętaj zawsze myśl pozytywnie, a nigdy się nie zgubisz!

W tym momencie Pani Claudia opuściła moją salę. Ja natomiast chwilę pomyślałam nad tym co powiedziała.

Modlitwa? Co to właściwie jest? Jeżeli ma mi pomoc spełnić marzenie to muszę to wiedzieć! Może Izabela wie?

W tym momencie pobiegłam do sali nr 5 (czyli tam gdzie leży Izabela). Okazało się jednak, że Izy nie ma na sali. Na świetlicy też jej nie było. Chyba przeszukałam cały szpital i nigdzie jej nie było! Zapytałam panią pielęgniarkę, a ona zaprowadziła mnie do jakiegoś dziwnego miejsca.

Tam na jednej ze ścian były powieszone takie dwie deski które łączyły się na trzy czwarte wysokości jednej z nich. Pod tym była taka złota skrzynka, w której chyba było coś ważnego, bo na niej leżała taka czerwona lampka. Przed tym stał taki jakby stół bez nóg pokryty białym obrusem. Po bokach stały dwie budki z takimi kratkami. Stały tam też ławki a w jednej z nich klęczała Iza. Przeszłam przez środek po czerwonym dywanie i usiadłam koło niej. Nie chciałam jej przeszkadzać więc poczekałam, aż skończy robić to co robi.

Kiedy Iza już usiadła zapytałam:

- Gdzie my właściwie jesteśmy? Co przed chwilą robiłaś?

- Modliłam się – wyszeptała.

W tej chwili w mojej głowie coś zaiskrzyło. Modlitwa. Przed chwilą jeszcze miałam wątpliwości, że nikt nie wie co to jest i, że pani Claudia to sobie wymyśliła. Już wiem, że to jest rzecz prawdziwa, ale co to jest dokładnie ?

- Co to jest modlitwa?- spytałam cicho.

Wtedy Iza wyprowadziła mnie z tego miejsca i poszłyśmy do mojej sali.

- Zacznę od początku.- powiedziała - Byłyśmy teraz w kaplicy szpitalnej. Tam modliłam się. Modlitwa to jest inaczej rozmowa z Bogiem. Każdy kto się modli i nie popełnia żadnego grzechu jest święty i po śmierci pójdzie do nieba!

- Nie rozumiem tego! Jakiego nieba? Kto to Bóg? Co to grzech? Co to jest ta Kaplica?

Wtedy Iza opowiedziała mi wszystko, co wiedziała na ten temat. Nauczyła mnie nawet się modlić! I opowiedziała mi jak wielki jest Pan! Zajęło nam to cały dzień! Co jakiś czas chodziłyśmy do kaplicy i się modliłyśmy.

- Dziękuję!

- Za co mi dziękujesz?- zapytała Iza.- Przecież nic takiego nie zrobiłam!

- Dziękuję, że pokazałaś mi to co inni przede mną ukrywali, dziękuję ci, że jesteś i, że pomogłaś mi zrobić pierwszy krok do spełnienia marzenia!

Wieczorem, kiedy mama mnie odwiedziła, opowiedziałam jej o Izie i o tym czego mnie nauczyła. Mama uśmiechnęła się tylko i wychodząc powiedziała – dobranoc.

Ja jednak nie poszłam spać. Położyłam sobie na szafce obrazek św. Łucji, która jest podobno patronką chorych dzieci, uklęknęłam i zaczęłam się modlić.

Po modlitwie jakąś godzinę leżałam w łóżku i myślałam jaka ta Iza jest cudowna, że pokazała mi Boga, pomogła mi odnaleźć marzenie oraz dała mi taką niesamowitą moc przez, którą jestem odrobinę lepszym człowiekiem. I wtedy zasnęłam.

Rano kiedy się przebudziłam na moim oddziale był straszny ruch. Pielęgniarki biegały w tą i tamtą stronę, a zmęczony lekarz wyszedł z sali nr 5. Byłam strasznie zaniepokojona, bo przecież to jest sala Izy. Przestraszona podbiegłam do drzwi sali i próbowałam nacisnąć klamkę, lecz poczułam, że nie jestem jeszcze gotowa, aby dowiedzieć się co przed chwilą się stało na tamtej sali. W mojej głowie było tyle myśli, że nikt nie byłby w stanie ich zliczyć. Poszłam na moją salę i zaczęłam płakać ze strachu o Izę. Płakałam dość długo, kiedy przypomniałam sobie jej słowa:

,, Kiedy człowiek płacze pokazuje swoją odwagę, a nie swój lęk ". Wtedy, choć twarz miałam całą we łzach, podniosłam się i poszłam zobaczyć co się dzieje. Śmiało otworzyłam drzwi sali Izy i zobaczyłam tam trzy pielęgniarki stojące przy jej łóżku. Stała tam też pani Claudia, która mnie natychmiast wyprosiła. Na korytarzu kiedy w końcu spytałam ją o co chodzi, odpowiedziała mi z lekkim zawahaniem w głosie :

- Iza nie żyje.

 

 

Rozdział 4

Kiedy dotarła do mnie ta smutna wiadomość łzy lały mi się strumieniami. Natychmiast pobiegłam wtedy do kaplicy i modliłam się. Szczerze mówią miałam gdzieś to, że zaraz jest obchód i powinnam być w sali. Najważniejsza wtedy była Iza.

 

 

 

 

 

 



Wyszukiwarka

Odwiedza nas 92 gości oraz 0 użytkowników.